
Już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że nie mogę żyć bez moich obsesji. Beze mnie nie ma obsesji, a bez obsesji nie ma mnie. To one mnie definiują, chcąc mnie bliżej poznać, trzeba poznać i zaakceptować moje obsesje.
Gdyby nie moje obsesje, w moim życiu byłaby wielka pustka. To one wypełniają mi chwile nudy. To one przychodzą w nocy, kiedy nie mogę zasnąć. To one dają mi marzenia, o których już tyle razy pisałam i o których co chwilę zmieniam zdanie. Teraz uważam, że warto mieć marzenia, ale nie warto ich przeceniać. Jeśli mamy jakieś cele to do nich dążmy. Marzenia to te o wygranej na loterii, lataniu, sławie i chwale. Ale pewne marzenia się spełniają…

Od obejrzenia Don Juana de Marco siedem lat temu słucham JEGO muzyki. Mówiłam znajomym, którzy wybierali się na koncerty U2, Red Hot Chili Peppers czy Genesis, że w życiu nie dam tyle kasy za bilet na koncert, chyba że… Bryan Adams przyjedzie na Śląsk! No i w końcu przyjechał. Siedem lat marzeń i w końcu się spełniło. Poszłam na koncert, świetnie się bawiłam i… No właśnie, co dalej? Marzenie się spełniło i przyszła pustka, której nie cierpię! Teraz trzymam Bryana za słowo, że przyjedzie wcześniej niż za 10 lat i pójdę na jego następny koncert, stanę w pierwszym rzędzie i gdy będzie chciał zaśpiewać piosenkę When you’re gone z kimś z publiczności, będę skakać tak wysoko, że mnie zauważy i zaprosi na scenę
Januszem Radkiem zainteresowałam się po obejrzeniu w Teatrze Rozrywki w Chorzowie musicalu Jesus Christ Superstar. Byłam na kilku jego koncertach i spotkałam się z nim w Empiku w Silesii City Center. Zadałam pytanie, które zawsze mu chciałam zadać, dostałam autograf z dedykacją i zrobiłam sobie z nim zdjęcie.
O spotkaniu z Johnny Deppem, Robertem Downeyem Jr, Alexandrem Skargårdem i Davidem Andersem na razie marzę. Ale kto wie? Wszystko się może zdarzyć.
Nie byłoby mnie bez moich obsesji. Nie byłoby mnie bez tych marzeń. Może jestem naiwna, może okaże się to niebezpieczne dla mnie, kiedy przestanę odróżniać prawdziwy świat od tego wyimaginowanego. Ale to jestem JA i to się nie zmieni. Może ktoś kiedyś będzie miał obsesję na moim punkcie?

Albo już ma…
Check it too:
jakie zadałaś pytanie Radkowi?:D
w ogóle.. Radek <3333333
Jak to się stało, że śpiewo w Teatrze Rozrywki, bo przecież jest ze Starachowic, studiowoł w Krakowie, to skąd sie wziął na Śląsku?
Odpowiedzioł, że Maciej Balcar co wciągnął
Chodzi o Bryana czy też Ryana?
PS. Obawiam się, że ze swoich “obsesji” wyrośniesz.
)razie zmienisz je na inne.
W najlepszym (
Bryana!!! Jak z resztą widać na załączonym obrazku
Ciekawe podejście i ciekawy wpis. Myślę, że każdy z nas ma jakiegoś idola czy mentora, który go inspiruje. Ja w niektórych sytuacjach (szczególnie tych dziwacznych lub trudnych) lubię zapytać co zrobił by jeden z moich ulubionych bohaterów w tej sytuacji.
Wiem, że to może nie jest współmierne do realnego życia, bo co ma bohater filmu i serialu do prawdziwej rzeczywistości. Ale sam fakt takiego spojrzenia na sprawę, pozwala często rozluźnić umysł uśmiechnąć się gdy przyjdzie nam do głowy jakiś zupełnie odjechany scenariusz
I po prostu spojrzeć na całą sytuację z dystansu. A to naprawdę pomaga.
Co do początku wpisu: “Już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że nie mogę żyć bez moich obsesji. Beze mnie nie ma obsesji, a bez obsesji nie ma mnie.” To wiesz
na konsensus jako porozumienie można też spojrzeć jako na odpowiednie wykorzystywanie skrajności
Pozdrawiam!