
Kolejny rok dobiega końca. Czas na podsumowanie wydarzeń ostatnich dwunastu miesięcy. Ile miałam wzlotów, a ile upadków. Czego się nauczyłam, kogo poznałam, które marzenia spełniłam.
ROLE
W tym roku przypadło mi pełnić kilka nowych ról. Przede wszystkim zostałam kierownikiem drużyny. Jestem na każdym meczu, wypisuję protokoły, podpisuję papierki, a od świąt zajmuję się zbieraniem drużyny na sparingi i informowaniem wszystkich o następnym meczu. Dodatkowo jestem drużynowym kamerzystą
Zawsze stawiam się na meczu z profesjonalnym sprzętem – kamerą i statywem. Od kwietnia jestem także kierowcą. Chociaż prawo jazdy mam od maja 2010 to dopiero w tym roku udało mi się zakupić autko. Tak więc stałam się kierowcą, a także osobistym szoferem mojego brata
NOWE ZNAJOMOŚCI
W tym roku poznałam wielu nowych ludzi. Mam nowych uczniów na korepetycjach, będąc we Włoszech poznałam grupę Argentyńczyków, z którymi miałam okazję porozmawiać po hiszpańsku, no i wreszcie moja drużyna! Poznałam grupę świetnych gości, z którymi dobrze się dogaduję, a to bardzo ważne dla kierownika drużyny
NAUKA
Robię postępy w nauce języków, mówię coraz więcej po hiszpańsku i francusku. Jestem już na trzecim roku, zaczynam pisać pracę licencjacką. Uczę się cały czas, bez przerwy. Co chwilę dowiaduję się czegoś nowego, a to brat przyniesie nową historię, jaką usłyszał na wykładzie z filozofii, a to mój promotor opowie coś ciekawego, jak to na każdym seminarium bywa
, a to przeczytam coś w kolejnej lekturze czy na blogu. W ostatnie święta postanowiłam nauczyć się gotować i pomogłam babci w robieniu makówek, piekłam pierniki, a czasami nawet obiad ugotowałam. Ciągle się uczę i mam nadzieję, że nigdy nie przestanę.

OBSESJE
Wszystkim jest wiadome, że nie mogę żyć bez swoich obsesji. W tym roku zyskałam nową – Audrey Hepburn. Była świetną aktorką i piękną kobietą, dla mnie zawsze będzie wzorem kobiecości. Na święta dostałam zestaw filmów z Audrey w roli głównej i kalendarzyk z nią na okładce.
Jeżeli chodzi o Johnny’ego to to był zdecydowanie jego rok. W styczniu do polskich kin wszedł “Turysta”, w marcu “Rango”, w maju “Piraci z Karaibów: Na Nieznanych Wodach”, a w ostatni piątek grudnia “The Rum Diary”. Wszystkie były ocenione bardzo wysoko, “Rango” moim zdaniem zasługuje na nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film Animowany. Oczywiście pojawiłam się w kinie na każdym z nich
Moja obsesja na punkcie Bryana Adamsa też spełniła marzenie – po siedmiu latach oczekiwania wreszcie poszłam na jego koncert. Nie była to tania impreza, ale opłacało się. To był koncert, którego nie zapomnę do końca życia!
Moje kolejne mniejsze obsesje, czyli Alexander Skarsgård i David Anders, również nie pozostawały w cieniu. Alexa oglądałam w kolejnej serii “Czystej Krwi” i w filmie Larsa von Triera “Melancholia”, a Davida w filmie na podstawie powieści Stephena Kinga “Dzieci kukurydzy”. Niestety w przeciwieństwie do “Melancholii” nie mogę wiele dobrego powiedzieć o tym ostatnim…
Oczywiście to nie koniec moich obsesji, jednak na tym zakończę, bo kilka z nich pozostaną moją słodką tajemnicą, której nie zna nikt

CELOWNIK
Moje starania w dążeniu do bycia jak najbliżej ideału trwają cały czas. W tym roku zapisałam się na zajęcia z Zumby, co od dawna chodziło mi po głowie i jestem z tego bardzo zadowolona
. Założyłam konto na RunKeeper.com, gdzie zaznaczam swoje trasy biegania, sprawdzam ile przebiegłam, ile spaliłam i czy byłam szybsza niż ostatnio. Przed świętami znowu zaczęłam Szóstkę Weidera i w przeciwieństwie do poprzednich trzech podejść mam zamiar ją skończyć po raz drugi!
PSYCHE – MARZENIA, CELE, WYBORY, UCZUCIA
Jednego wieczoru biegnąc ulicami mojego osiedla, zrobiłam podsumowanie moich marzeń i wyborów. Dało mi to do zrozumienia, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Spełniłam swoje marzenie z dzieciństwa – byłam w Wenecji. Wybrałam przedmioty na maturze, kolegium, a w końcu seminarium i wiem, że lepiej wybrać nie mogłam. Jednak co do jednego mojego marzenia, ciągle nic się nie zmieniło. Próbuję sobie wmówić, że dobrze jest tak jak jest, mam przyjaciół, ciągle jestem otoczona ludźmi… Jednak mimo tych wszystkich osób wokół ciągle czuję się sama. Mija kolejny rok i jestem w tym samym miejscu, w którym byłam rok, dwa, trzy lata temu. Co roku o północy w sylwestrową noc życzę sobie, żeby kolejnego Sylwestra spędzić z drugą połówką, jednak co roku powtarza się ten sam scenariusz. Zawsze byłam sama, tak na prawdę nie mam pojęcia jak to jest być z kimś. Co roku marzę o tym, żeby wreszcie się dowiedzieć…
To by było na tyle, jeżeli chodzi o podsumowanie roku. Pozostaje mi marzyć, że kolejny będzie tylko lepszy i że wreszcie spełni się moje jedyne marzenie…

Spełnienia marzenia gołąbeczku życzę Ci z całego serca :*